niepodamswoichdanych | e-blogi.pl
KrĂłl Jest Nagi.
O Ja, czyli o Mnie? @ 2007-06-26 11:20

Ostatnio, w przerwach w uczeniu (czyli w kibelku :) ?) poczytywałem sobie takie moje tłumaczenie tekstów buddyjskich. Moje rozumienie ja jako iluzji jest takie: ja jestem co najmniej TEŻ swoją myślą. I ta myśl obciąża komputer. Wpływa np. na nasze wewnętrzne i zewnętrzne opisy sytuacji. I hipotezą buddyjską jest to, że dużo korzystniejsze jest wyrżnąć sobie tą myśl z głowy, raczej niż ją zachować.

Muszę przyznać, że jak siebie obserwuje, to pewne rzeczy mi umykają, gdy skupiam się na tym, że to JA siebie obserwuje. Jeśli w opis obserwacji nie wpycham się ja sam, to te obserwacje są chyba bardziej bogate. Kosztem mnie.

Poza tym myślę, że rzeczywiście, jeśli pomyśleć, że jestem sobie, to można tez pomyśleć, że jestem jakiś, czyli jakiś też nie jestem. Czyli taka myśl mnie domyka, usztywnia. A elastyczność ułatwia życie.

Ale czy to znaczy, że naprawdę korzystnie jest zupełnie zrezygnować odrębności? Ja myślę, że nie.


Komentarze [5]


Wolna prostytutka i feministka. @ 2007-06-24 13:05


Czyli Lady Aster. Taka ciekawostka. Myślę, że wolałbym lady Aster niż Szczukę... Albo tak: fajnie byłoby, gdyby polski feminizm miał więcej barw. Może zresztą ma, za mało sie obracam w tych kręgach może...

Tu Aster krytykuję inną feministkę, też anarchistkę, jak i ona. No chyba nie liczyliście na to, że NIE zareklamuje współzboczonych politycznie?


Komentarze [2]


Można robić to różnie... @ 2007-06-22 11:56

Można być nastawionym na osiąganie celu. Celem może być nawet, co już się ma.

A można po prostu żyć. Niezależnie od tego, jakie to życie jest.

To drugie jest fajniejsze, przynajmniej dla mnie. I jeśli to nie jest już filozofia - do dupy z filozofią.


Komentarze [2]


O podlinkowanych książkach @ 2007-06-20 16:22

Pewnie mało was to obchodzi, ale nie przeczytałem kilku rzeczy, które sobie podpiąłem w blogu. Nie przeczytałem w ogóle "Wspomnień zbędnego człowieka" oraz tekstów z biblioteczki Labadiego, i nie wszystkie teksty znam Czuanga Dze, i Orwella.

Piszę, bo wczoraj w nocy poczułem wstyd, że wklejam linki na bloga, a nawet nie wiem, co pod nimi jest wpisane. Czasem więc włazicie na własną odpowiedzialność.

Tak, cholernie się dziwnie czuję to pisząc, ale mus to mus... :)


Komentarze [7]


A gdzie była policja!?! @ 2007-06-18 09:51

No. Zabij skina skurwysyna!

Tak, wolę mieć w domu broń i dużego psa, niż żeby przed faszyzmem broniła mnie polska policja. Polska policja bije protestujących robotników i anarchistów. Polska policja zaprasza do komisariatu ludzi, a po dwóch dniach informuje rodzinę, że aresztant się powiesił. Polska policja manipuluje informacjami dotyczącymi korzystania z narkotyków. Ale to przecież nic w porównaniu z groźną falą neonazizmu.

Jak ja pana kocham panie Singer!


Komentarze [1]


Propozycja postępowania z zdaniami dotyczącymi świadectwa zmysłów @ 2007-06-17 15:40

Uważam, że o zdaniach dotyczących zmysłowości nie warto mówić w ubogim języku. Takim ubogim językiem jest np. język wartości logicznych. Występują tam dwa predykaty - prawda i fałsz, dotyczące zdań. W dodatku przyjęło się, że fałszywe zdania należy odrzucać. Czyli zasadniczo, po takim zabiegu, to co możemy powiedzieć o tym, co czujemy tak czy inaczej, jest zubożone. I to zarówno ilościowo, jak jakościowo. A świat zmysłowy jest strasznie bogaty. Pulsuje i mieni się. Każdy nowy predykat może się przydać. Tak więc warto raczej stosować do empirii języków jak najbogatszych. Oczywiście, jeśli chcemy sobie ją jakoś przybliżyć.


Komentarze [2]


dezinformacja.pl @ 2007-06-17 10:22

Cięzkie uzależnienie od trawy. Ma pytanko do panów policjantów - skoro wszędzie piszą, że uzależnienia fizycznego od maryśki nie stwierdzono w badaniach, to mogliby raz: każde takie stwierdzenie dokładnie wyjaśniać (o jakie uwarunkowanie chodzi), a dwa - dokumentować (powoływać się an badania...). I to tyle.


Komentarze [1]


I tu się mogę nie zgodzić... @ 2007-06-16 12:15


Każdy ma prawo do swojego zdania. Ten pan też: "Michnik: To prawda, w 1945 r. nie było innej
drogi. Ludzie o orientacji, powiedzmy, akowskiej, londyńskiej, nie
mieli żadnej realistycznej propozycji. Byli też wtedy w Polsce ludzie,
którzy po prostu pomagali sowietyzować kraj. Pan należał do tych ludzi.
I mój ojciec też."

No, poczytajcie sobie całość. Uważam, że taka "real politik" prowadzi do szamba. I tyle. Choćby dlatego, że to co mamy we łbach, to decyduje o tym, co dzieje się z tworzącą się sytuacją - bo jesteśmy twórcami tego, co się wokół nas dzieje. Zastanawiam się, ilu Kowalskich wtedy myślało tak jak Michnik? Ilu myśli teraz?

Bo alternatywy istniały i w 1945, jak i później. I istniały kraje, którym się udało nieco wywrwać od sowietów. Jasne, była Czechosłowaćja. Ale była też Jugosławia. Jak mi udowodni Michnik (albo odeprze moje podejrzenia), że polscy komuniści po prostu nie stali się w pewnym momencie sługusami? Ja nie mogę tego na 100%. Ale na razie nikt nie zmniejszył mojego mocnego podejrzenia, że tak było.

p.s. Tego sobie podarować też nie mogę:

"Mógł nie wykonać rozkazu.

Michnik: Owszem, mógł uznać,
że to jest rozkaz sprzeczny z prawem, a zatem nielegalny - i na tej
podstawie mógł odmówić jego wykonania. Ale odmowa wykonania rozkazu
oznacza rozbrat z państwem. A także rozbrat z wojskiem, które jest
strukturą hierarchiczną. Jeśli generał może odmówić wykonania polecenia
szefa rządu, to pułkownik może odmówić wykonania rozkazu generała.
Wówczas wchodzimy w logikę latynoskich oficerów, którzy uważają, że oni
są ważniejsi od polityków - i to oni de facto decydują, kiedy państwo
ma sięgać po swój podstawowy atrybut, czyli siłę. Jeśli generał może
nie wykonywać poleceń swoich cywilnych przełożonych, to znaczy, że
wyjmuje armię spod władzy państwa. To klasyczny mechanizm wojskowych
zamachów stanu w Ameryce Łacińskiej. To logika gen. Pinocheta."

A ja zawsze myślałem, że Pinoć był skurwysynem dlatego, że dopuścił do strzealnia i tortur. A nie dlatego, że nie wykonał rozkazów. Bo na tej zasadzie, to chłopcy Adolfa H też byli wporzo. I legalni, jeśli się nie mylę. Bo, że Norymberga to był totalny nielegal, to każdy wie... Po prostu straszny skandal no, powiesili kilku morderców. Chyba mam z panem Adamem rozbieżną aksjologię...

ps. nie twierdzę, że Jaruzel to to samo co hitlerowcy. Nawet mniej okrutny był od Pinocia chyba. Ale chwalić go za to nie trzeba. To tak jakby chwalić rabusia za to, że tylko dał w mordę. A mógł zabić.


Komentarze [0]


Dzięki Ci Panie za rządzących nami @ 2007-06-14 12:55

Bez nich byłoby dużo mniej zabawnie.


Komentarze [2]


Coś mi wpadło do głowy... @ 2007-06-14 10:39

Czytałem o Tysiącowej, z "Gościa Niedzielnego" artykuł. Bardzo mnie wkurzał. Zacząłem myśleć o moim gniewie jako czymś odrębnym od samego artykułu. I postanowiłem niezależnie od tego artykułu trochę się uspokoić. Artykuł pozostał dla mnie wstrętny. Ale gniew udało mi się zmniejszyć. Uf.

Można oddzielić to co czujemy od przedmiotu naszych uczuć. Wydaje mi się, że to nas uniezależnia od tych przedmiotów. Polecam wam spróbować.


Komentarze [4]


Pół roku za Joszuę Dżugaszwilego @ 2007-06-11 22:36

Czytajta.

Co innego, jakby zamknęli tych zjebów z Redzbocza, nie?


Komentarze [2]


I jeszcze jeden wpis @ 2007-06-10 23:45

Mam wrażenie, że świat wkoło mnie starają się urządzić sukinsyny, które chcą, żebym ja i moi bliscy słuchali się ich reguł i wstydzili się naszego Beznadziejnie Marnego Życia.

No to ja zamierzam na odwrót: żyć według swoich praw, nikomu innemu ich nie narzucając i być bardzo, bardzo zakochanym w każdej sekundzie mojego bycia tutaj, w każdym stuknięciu pukawki.

I tu cytat z kolegi: "i chuj".


Komentarze [3]


Pomysł na zajęcia @ 2007-06-10 21:14

Wchodzimy my, studenci filozofii i sobie milczymy półtorej godzinki. Zajęcia mogłyby się nazywać "Próba rozmowy o rzeczach naprawdę ważnych w nawiązaniu do poglądów wczesnego Ludwiga Wittgensteina". :).

Komentarze [6]


Obrazek, który mnie przekona @ 2007-06-09 16:15

Do koncepcji prawdy korespondencyjnej przekona. A dokładnie do tego, że kryterium zgodności z rzeczywistością jest wystarczająco ciekawe, by selekcjonować zgodnie z nim zdania czy myśli.

No to by szło tak: najpierw trzeba byłoby udowodnić wszystkie, niesprzeczne ze sobą, reguły następstwa zdarzeń. Potem udowodnić, że zdarzenia naprawdę tak przebiegają, jak te reguły sugerują. Potem dodać do tak przedstawionych i udowodnionych prawideł opis wszystkich zdarzeń, jakie w ogóle są, były czy będą.

No i uwaga, bardzo ważne - żeby to była prawdziwa odpowiedniość, to musi być w skali 1:1. A jak tak, to trzeba zarówno ogólnośc praw, jak i charakterystykę zdarzeń oddać z absolutną wiernością. Czyli, piszemy np. o tym, jakie prawidła rządzą spadaniem na ziemię ciał. I musimy potem oddać doskonale wszystkie cechy wszystkich jabłek, które spadły na ziemię. Ich kolory, zapachy, masy, co było obok nich. Itd.

Inaczej odpowiadanie jednych zdarzeń (myśli lub zdań) drugim wydaje mi się zawsze jakieś takie bleblate. Czasem może się przydać, czasem nie. I ze względu na przydatność, taką wrednie subiektywną, jestem gotowy je przyjąc lub odrzucić.

I jak narazie to wredne kryterium pragmatyczne rlz!


Komentarze [4]


Wycofując się na z góry upatrzone pozycje... @ 2007-06-07 17:57

Zasada współczucia, o której napisałem teraz wydaje mi się głupia. Nie chcę cierpieć i chcę, by było mi dobrze. A innych warto po prostu odgadywać i się dopasowywać, w zgodzie ze sobą.

Tak czy siak, Noth będzie mógł randkować z denatkami :).


Komentarze [4]


Cel czasem przysłania drogę @ 2007-06-03 13:37

Jeśli myślę, że coś powinienem, lub że czegoś chcę, to nie musze jeszcze być świadomy, że podejmuję decyzję (nie ważne, czy wolną, czy związaną) przyjęcia jakiejść normy czy celu.

Decyzja o przyjęciu jakiś norm lub celów nie jest oznaczana przez uznanie normy czy nastawienie na jakiś cel.

Dlatego jeśli mówimy tylko o tym, co powinniśmy lub czego chcemy, możemy stać się bardzo, bardzo bezradni.

Tak myślę...

ps. Czy nie uważacie, że dużo lepiej mierzyć zamiary zgodnie ze swoją wiedzą, a nie w zgodzie ze swoją siłą?


Komentarze [10]


  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]